Przemysław Pająk
07 lipca, 2009
Apple ma problem z zapewnieniem odpowiedniej liczby nowych trzynastocalowych MacBooków Pro na rynku, która odpowiadałyby aktualnemu zapotrzebowaniu. Gene Munster z Piper Jaffray donosi, że klienci muszą czekać od 7 do 10 dni roboczych, aby dostać zamówionego MacBooka Pro.
Jak donosi AppleInsider cytujący analityka Piper Jaffray, Munster musiał sięgnąć do starych notatek, aby sprawdzić kiedy wcześniej aż tak długo czekało się na komputery Apple w kolejce i okazuje się, że nigdy… Nawet w najlepszych latach dla sprzedaży maków czekało się na nie pomiędzy 5 a 7 dni roboczych. Wygląda na to, że Apple nie doszacowało chłonności rynku dla nowego MacBooka Pro. Co ciekawe klienci zainteresowani są głównie lepszym modelem trzynastocalowego Pro.
Munster uważa, że na lepszą niż oczekiwano sprzedaż nowych notebooków Apple ma wpływ splot wydarzeń: sukces tradycyjnej wakacyjnej promocji dla studentów, którzy kupując nowego maka zazwyczaj dostają bardzo atrakcyjny gratis, wyniesienie 13-calowego aluminiowego MacBooka do wyżej pozycjonowanej kategorii Pro oraz nieco lepszy klimat ogólnoekonomiczny w Stanach Zjednoczonych, który wspiera sprzedaż sprzętu elektronicznego.
Apple poda swoje kwartalne wyniki pod koniec lipca (najprawdopodobniej 24 lipca, 21 lipca). Munster oczekuje, że Apple zaraportuje sprzedaż 2,2 miliona komputerów Mac na koniec czerwca. W zeszłym roku Apple sprzedało 2,5 miliona.
Jeśli sprawdzą się przewidywania Munstera (który zaliczył ostatnio dość mocną wpadkę, kiedy nie doszacował sprzedaży iPhone’ów 3GS w pierwszym tygodniu dostępności), po raz kolejny będzie trzeba przyklasnąć marketingowemu zmysłowi Apple. Rzeczywiste różnice między markami MacBook i MacBook Pro wydają się być coraz mniej zarysowane, a mimo to poczucie tożsamości z wyżej pozycjonowaną marką u konsumentów wydaje się być dalej bardzo silne.
| poprzedni wpis | początek | następny wpis |
Czyli zapowiada się 5mln na gwiazdkę
Nowy "mały" pro powtarza sukces powerbooka 12", długo ludzie czekali na wypełnienie tej luki, a teraz jak już mają towar to się rzucili
Troche dziwne według mnie jest to "uprzywilejowanie" przez dopisek pro. Dla mnie mógłby to być zwykły macbook, najbardziej w nowych macbookach cenię aluminiową obudowę. (mam dosyć białego mb…)
"Rzeczywiste różnice między markami MacBook i MacBook Pro wydają się być coraz mniej zarysowane"
Hmm, a nie odwrotnie? Jeszcze niedawno MB i MBP różniły się tylko rozmiarem i bebechami. Wyglądały identycznie. Teraz MacBook jest (znowu) tanim, plastikowym komputerem, a MBP aluminiowym cackiem.
@popydo – oczywiście w tym kontekście miałem na myśli marki jako oddzielne byty. I po części przy okazji bebechy. Dzisiejszy MacBook Pro 13'' to przecież wczorajszy MacBook 13'' alu. A tu proszę – klienci kupują, bo wydaje im się, że przesiadają się na kategorię wyżej (coś jak z Focusa na Mondeo).
Jak tak dalej pójdzie, żeby zapisać się na listę oczekujących na MacBook'a trzeba będzie wysłać do Apple wykradzione babci aluminiowe garnki
A na poważnie, to cieszę się. Ciężko zapracowali na ten sukces.
dobre, dobre. Trochę przewrotny ten tytuł no nie? ;-D
A sukces jak najbardziej zasłużony – dla mnie alu w końcu są makami wartymi swojej ceny, bo plastiki to przewartościowane badziewia.
"Co ciekawe klienci zainteresowani są głównie lepszym modelem trzynastocalowego Pro."
A ja tam się nie dziwię zbytnio. Sama podświetlana klawiatura warta jest każdych (no, prawie
) pieniędzy, o czym przekonuję się co wieczór na tarasie z żoninym Dellem. Dla mnie "ten lepszy" pro to oczywisty wybór. Fajny ponoć to komputerek więc nie ma co się zastanawiać zbyt długo.
Bardzo to ciekawe. Wydaje się potwierdzać tezę, że ludzie nie używają głów do myślenia. Wystarczy zmienić nazwę z "Kiełbasa" na "Kiełbasa Lux" i sukces murowany.
Podobnie z odblaskowymi wyświetlaczami – błyszczy się, więc jest lepszej jakości. A że nie da się korzystać z komputera tam, gdzie laptop się przydaje, czyli poza domem/biurem? – kogo to obchodzi..
Apple ma oficjalną politykę polegającą na odwróconej zasadzie Pareto: "Zaspokój wymagania 80% tłumu i zignoruj pozostałe 20% power userów". Jak widać, dobrze na tym wychodzą.
Tymczasem graficy/designerzy/developerzy łudzą się, że wciąż są dla Apple targetem tak istotnym, jak przed laty.
@CoSTa – każdy z MBP ma podświetlaną kalwiaturę. W wyższym modelu to było za czasów MB Alu. Teraz różnica jest w tych dwóch modelach MB990 i MB991 w minimalnie wyższym taktowaniu zegara, standardowo większym dyskiem i ramem.
Myślę, że w polsce większym powodzeniem cieszy się niższa wersja, bo jednak za zaoszczędzone pieniądze można dołożyć sobie więcej ramu i dysku niż ten wyższy model ma w standardzie… ale jak zawsze jest to model sprzedaży dla oszczędnych majsterkowiczów niż dla klientów pokroju US lub EUR
@raf – to z tym LUX nie LUX to nie jest tak dokładnie.
Osoby które są od dłuższego czasu makowcami czekały na taki komputer. Dużo ludzi nie brało MB Alu bo został wykastrowany z FireWire – a jak by nie patrzeć od 10 lat apple wspierał ten format. Mi uzbierało się trochę sprzętu z tym złączem. Właśnie dlatego myślę że takie powodzenie ma ten nowy MBP13 – nic w nim nie brakuje.
@QDS a pomyślałeś o userach, którzy korzystają z line-in (praktycznie każdy, kto używa maka do obróbki dźwięku), który został im zabrany?
Nie sądzę, żeby firewire miało aż takie (lub jakiekolwiek) znaczenie dla first time buyers – prędzej już obniżona cena i naklejka "Lux". Ale trzeba przyznać, że Apple naprawiające błąd, którym był brak FW, to miłe zaskoczenie. Przypuszczam, że wyszło im z badań, że użytkowników FW jest jednak ponad 20% i trzeba im dogadzać.