Trudne pytania mediów społecznościowych

Wraz z dynamicznym rozwojem portali społecznościowych mnożą się...
Wraz z dynamicznym rozwojem portali społecznościowych mnożą się...

Jak najtaniej kupić iPhone 4?

Znamy już ceny iPhone 4 we wszystkich polskich...
Znamy już ceny iPhone 4 we wszystkich polskich...

Klucz do przyszłych tabletów i e-czytników ...

Jednym z najważniejszych – o ile nie najważniejszym...
Jednym z najważniejszych – o ile nie najważniejszym...

Przemysław Pająk
03 lutego, 2010

Poczytaj mi mamo

20 komentarzy, 55 odsłon

Etykiety: , ,

iPad może być typowym marketingowym poszerzeniem poziomowym iPhone’a i iPoda toucha, ale w kontekście rynków, na których działa Apple, nowy gadżet sygnalizuje atak firmy Steve’a Jobsa na kolejną niszę. Niszę, na której na razie dominuje inny mocny gracz ze Stanów Zjednoczonych – Amazon.

Wcale nie tak dawno temu, nagabywany kolejny raz przez dziennikarzy Steve Jobs, na pytanie czy i kiedy Apple wejdzie na rynek eksiążek, odpowiadał pytaniem: “a po co? Przecież ludzie nie czytają już dziś książek“. W 2010 r. chyba twierdzi już inaczej, bo Apple z hukiem debiutuje na rynku czytników cyfrowego słowa. To zresztą nie pierwszy raz, kiedy Steve Jobs zarzeka się, że czegoś Apple nigdy nie zrobi – wcześniej odpowiadając na pytanie kiedy iPod dostanie możliwość oglądania materiałów wideo, odpowiadał, że przecież jest on do słuchania muzyki, a pytany czy Apple zrobi kiedyś własny telefon, odpowiadał, że jego firma jest producentem komputerów, a nie telefonów. Nie należy się więc przywiązywać zbytnio do “przewidywań” szefa Apple’a odnośnie przyszłych strategii, bo… Jobsa odpowiedzi mają zapewne uśpić czujność konkurencji…

Czujność Amazon chyba Jobs uśpił, bo lider na rynku elektronicznych czytników, jak i sprzedaży eksiażęk przespał nieco ostatnie sezony rozwoju swoich usług. Technologia napędzająca Kindle nie rozwija się tak szybko, jak powinna i nie chodzi tu tylko o brak kolorowego wyświetlacza, ale także brak dotykowego ekranu (wkrótce wymóg rynkowy), marnotrawstwo miejsca na fizyczne przyciski oraz zamknięcie urządzenia na świat internetu społecznościowego. Wprawdzie wprowadzono nowe modele Kindle, włącznie z modelem o większym ekranie (model DX) niż oryginalny czytnik, ale były to raczej poziome zmiany zamiast tych pionowych, rozwijających użyteczność i doznania estetyczne z używania produktu. Amazon przespał też nieco czas, w którym swobodnie mógł poukładać sobie biznesowe relacje z dostawcami treści, stąd dzisiejsze nerwowe przepychanki z wiodącym wydawnictwem Macmillan już po tym, jak po ogłoszeniu iPada bezpowrotnie zmieniła się perspektywa biznesowa rynku.

A rynek to wielki, jeśli patrzymy na cały amerykański rynek sprzedaży książek (bo tak zapewne patrzy na niego Apple), warty aż 25 mld dolarów rocznie. To trzy razy więcej niż rynek muzyczny…, który Apple swoim iPodem/iTunesem wywrócił do góry nogami. Jego rozwój jest na bardzo podobnym poziomie, jak wtedy, kiedy na rynek muzyki wkraczał Apple. Niby są wersje cyfrowe książek, ale dynamicznego szaleństwa ich sprzedaży jakby nie widać. Owszem Kindle rośnie z roku na rok – według estymacji Citigroup (Amazon nie podaje danych finansowych nt. Kinde’a), czytnik przyniósł Amazon obrót w wysokości 153 milionów dolarów w 2008 r. i 429 mln dol. w 2009 r – ale jego liczby są ciągle małe w skali całego rynku książek.

Można by więc powiedzieć, że Kindle to taki Walkman, bądź Discman przed nadejściem iPoda. Apple wkracza na rynek eksiążek z produktem jakby nieco z innej bajki – jest kolorowy ekran obsługujący technologię multi-touch, jest kapitalnie wyglądająca cyfrowa księgarnia, która ergonomię zakupową czerpie wprost ze sklepu iTunesa, jest integracja z mediami społecznościowymi, co zmienia perspektywę “intymności” konsumowania słowa pisanego, jest w końcu podobna do archaicznego Kindle cena… Wprawdzie podstawowy model Kindle dostępny jest za 259 dol., ale najbardziej uprawomocnione byłoby porównanie z modelem DX (9,7 calowy ekran). Jego cena jest już tylko o 10 dol. niższa od iPada – 489 dol. do 499 dol., a to różnica wręcz niezauważalna dla konsumenta wydającego kilkaset dolarów. Jeśli miałby on 500 dolarów w kieszeni i chciał wybrać urządzenie, które pozwoli mu czytać książki, to wybór… byłby prosty.

Abstrahując od oceny funkcjonalnej niszy iPada, jednemu nie da się zaprzeczyć – tym urządzeniem Apple zmienia postrzeganie rynku eksiążek. Dzięki potędze marketingowej Apple’a, świat biznesowy już dziś spekuluje o znacznym przyspieszeniu tego rynku, bo iPad dynamicznie wchodzi w świadomość przeciętnych konsumentów, którzy mogli do tej pory w ogóle nie słyszeć o Kindle. iPada pokazują na Grammys, gadają o nim w telewizorze, piszą o nim w gazetach – dla kogoś, kto jeszcze nie spotkał się z czytnikiem eksiążek, to początek myślenia o jego zakupie.

W wymiarze biznesowym ożywienie widać jak na dłoni. Apple dogadało się z sześcioma wiodącymi amerykańskimi wydawnictwami jeszcze przez ogłoszeniem iPada. Ale to nie wszystko – dzisiejszy “Wall Street Journal” pisze o pospolitym ruszeniu wydawnictw wszelkiej maści do dostosowania treści do wymogów elektronicznych wydań. Nagle wszyscy uwierzyli, że w 2010 r. nadszedł w końcu długo oczekiwany moment wpływu technologii na rynek książek i edukacji, na który czekano ponad 25 lat. Deweloperzy pracują nad aplikacjami, które przeniosą wydania papierowe do iPada, a firma analityczna Compass Intelligence szacuje, że wydatki na technologię w amerykańskim sektorze edukacyjnym wzrosną z 47,6 mld dolarów w 2008 r. do 61,9 mld dol. w 2013 r.

- Doceniamy to, co Amazon zrobił dla kategorii eksiążek, ale zamierzamy stanąć na ich ramionach i sięgnąć nieco wyżej – wypalił Steve Jobs. Bardziej czytelnego sygnału dla Amazon i rynku nie mógł przekazać.

  początek  

Podziel się

Przeczytaj również

Reklama





20 to “Poczytaj mi mamo”

  1. M@Czlek mówi:

    Świetna okładka ostatniego wydania The Economist:

    http://img638.imageshack.us/img638/6404/econ0200.jpg

    oraz artykuł traktujący o nowej erze w komsumpcji mediów:

    http://www.economist.com/opinion/displaystory.cfm?story_id=15393377

  2. Anonymous mówi:

    W tym wszystkim jest bardzo dużo "jeśli"… Jeśli iPad okaże się sukcesem, będzie można zacząć mówić o walce z Amazon…

    Inną sprawą nie poruszaną… przynajmniej ja się z tym nie spotkałem (dobry temat Panie Przemku na wpis :P ), to zagrożenia płynące z nadejściem applebooks (czy jak to się zwie)… Mamy rok 2012, Ipad sprzedał się w 200mln sztuk, liczba pobieranych książek – miliardy kopii. I teraz Apple wprowadza konta dla twórców, dzieli się zyskami bezpośrednio z twórcą, bez strasznych prowizji ze strony wydawnictw. Zmniejsza koszty reklamy konkretnych pozycji, wykorzystując własny sprzęt, strukturę itp.
    Dziwię się krótko wzroczności wydawnictw… Może w błędzie jestem… Tylko proszę nie porównywać książek (pisanych w tex), do muzyki… Tutaj wytwórnie nagrywają utwory, obrabiają itp.. W przypadku książek tex sam się formatuje…

    Kiedyś Bill powiedział: "No one will need more than 637 kb of memory"w jego przypadku byś twierdził, że nie potrafi przewidzieć rynku… A w przypadku steva to zasłona dymna ;x?

  3. @Anonimowy — Zgodzę się ze stwierdzeniem, że wydawcy prasowi i książkowi wchodzą na bardzo grzązki grunt. Wprowadzają do swoich dotychczasowych relacji z czytelnikami pośrednika, który potrafi być cokolwiek zaborczy i nieprzewidywalny. Ale cóż, gdzieś się schować muszą po tym jak przegrali walkę w internecie.

    Nie zgodzę się natomiast ze stwierdzeniem, że tekst sam się formatuje. Polecam złożenie jednego ebooka w formacie ePub albo 100-stronnicowej książki do druku metodą tradycyjną zgodnie z chicagowskim podręcznikiem stylu a wtedy porozmawiamy o tym, czy tekst się sam formatuje. Może polscy wydawcy przyzwyczaili czytelników do tego, że książka może być złożona byle jak i gwałcić podstawowe poczucie estetyki, ale to nie znaczy, że inni też tak uważają. To jest sztuka. Do złożenia ebooków też są potrzebni specjaliści (ezecerzy?). Dzięki ePub łatwo się publikuje ebooki, ale sam format to porażka, bo to trochę bardziej wymuskany HTML. Ale cóż, tysiące programistów nie potrafiły jak dotąd stworzyć pakietu e/DTP do składania tekstów w XML-u (DocBook) z zastosowaniem CSS i DSSSL i XSL-FO więc trzeba się zadowolić prymitywnym ePub'em.

  4. @Anonimowy – takie zagrożenie raczej nie istnieje, ponieważ Apple nigdy nie walczy o rynek w ujęciu ilościowym. Ważne natomiast jest to – co mam nadzieję udało mi się poruszyć we wpisie, że Apple pobudza kolejny rynek do dynamicznych zmian.

    @Jacek – pośrednik zawsze był pomiędzy autorem i czytelnikiem; i zawsze ten pośrednik wyciągał swoje chciwe łapki po swoją dolę…, więc w moim odczuciu to się nie zmieni. Zmieni się tylko pośrednik…

  5. DT mówi:

    @ Jacek Artymiak, dokładnie! Poza tym dochodzi korekta, wiadomo, można tekst rozsyłać po znajomych, ale średnio to profesjonalne zredagowanie ;) . A reklama i recenzja? Ja jestem za otwartą kulturą i wolnością twórcy, ale czasem twórca musi odnaleźć odbiorcę (albo odwrotnie jak kto woli). Jak spośród milionów twórców wybrać tego rzeczywiście wartego uwagi? Zwłaszcza spośród pisarzy, gdzie nie wystarczy 5-10 utworów i 30 minut słuchania, żeby wiedzieć, że to jednak nie dla mnie…

  6. @Przemek — iPad nie jest jeszcze dostępny a już dokonał poważnych zmian na rynku. Amazon.com zdecydował się otworzyć platformę DTP (Kindle) dla wydawców oraz spoza USA. Czekałem na to od dwóch lat. Kiedy tylko podjęli tę dycję natychmiast zalogowałem się i wcisnąłem przycisk Publish (plik siedział na ich serwerach dwa lata…). To bardzo poważna zmiana. Finansowo nie jest znacząca dla Amazon.com ani Apple, ale stawia Amazon.com w bardzo dobrym świetle. Apple.com i Google rozmawiają z wielkimi wydawcami. Maluczcy się dla nich nie liczą. Za to Amazon.com ma naprawdę bogatą ofertę dla biznesów, które są małe, ale mogą wyrosnąć na całkiem spore. I dlatego uważam, że powinniśmy wspierać platformę ebookową Amazon.com/Kindle, bo Apple nie jest wcale przyjazne twórcom. Już kazali Amazonowi zmienić app Stanza na iPhone. To dopiero początek rozmów z wydawcami i deweloperami w ciemnym pokoju z gazrurką w ręce.

  7. paweloko mówi:

    Jak zwykle dobry tekst. Ja osobiście liczę, że dzięki iPadowi będę mógł przeczytać Moje Jabłuszko ode deski do deski, na netbooku zły format, na 15" na pececie również, koszty druku duże, a jest sporo do czytania. A kto wie, później może zasubskrybuję parę innych płatnych wydawnictw. A jak rynek akcesoriów do iPada się rozwinie i będą dobre pokrowce na plaże, to bagaż na wakacje znacznie schudnie. No i inicjatywa 52 książek w roku jest możliwa do realizacji. Wyobraźmy sobie, że linie metra będą w zasięgu sieci wi-fi jak będzie wyglądała poranna podróż, setek Warszawiaków z iPadem zamiast najnowszej powieści Dan Browna? A co z serwisem społecznościowym dla czytelników książek, ze scloblerem niczym last.fm ? Czas powrócić do czytania :)

  8. No i proszę, Amazon może i dał się zaskoczyć Apple, ale Bezos już zainwestował w nową, tańszą odmianę ekranu dotykowego i kupił firmę Touchco

    http://www.engadget.com/2010/02/03/amazon-buys-touchscreen-startup-touchco-merging-with-kindle-div/

    Samo wprowadzenie na rynek serwisu iBooks nie przekreśla Amazona, bo nie odbiera in automatycznie klientów. Apple może w pierwszych 6 miesiącach przyciągnąć osoby, które do tej pory nie kupowały książek w postaci elektronicznej. Ci, którzy to robili zainwestowali pieniądze w biblioteczki, które siedzą na ich kontach Kindle, więc przejście do iBooks wiązałoby się z zakupem tych pozycji od nowa. Apple ma teraz twardy orzech do zgryzienia–wyrzucić Stanzę z platformy iPhone/iPod Touch/iPad czy zgodzić się na kilkuletnią kohabitację i stopniowo przeciągać klientów Amazona na swoją stronę? Nie będzie łatwo, bo Amazon ma zakupy przez One-Click oraz Amazon Prime (coś w rodzaju subskrypcji ale za to z darmową dostawą wszystkich zakupów, od kabelków USB przez książki na telewizorach LCD skończywszy).

    Kindle jako odrębne urządzenie czy też jako aplikacja Stanza pozwala kupować ebooki klientom spoza USA, czego Apple zaoferować nie może (przynajmniej wg. informacji podaych przez Apple), bo początkowo sklep iBooks będzie dostępny tylko w USA.

    Dodatkowo, jeżeli Amazon opracuje tani czytnik z kolorowym, dotykowym wyświetlaczem, wygrana iPad'a na rynku ebooków nie jest taka oczywista. Najtańszy Kindle kosztuje 259USD i ma dostęp do internetu (ograniczony do kupowania książek, ale zawsze) w systemie 3G. iPad z 3G zaczyna się od 629USD. Różnica 370USD może okazać się ważna dla ludzi, którzy niekoniecznie potrzebują tego, co oferuje iPad.

    Amazon dał się zaskoczyć, podobnie jak reszta producentów czytników ebooków. Prawdziwymi przegranymi są chyba Sony ze swoją ofertą i Barnes & Noble (Nook).

    Porażka z Macmillanem nie jest tak naprawdę porażką. Amazon chciał narzucić swoją strukturę cenową a Macmillan po negocjacjach z Apple, które daje im w tej kwestii pełną swobodę, zdecydował się zagrozić zerwaniem relacji z Amazonem. Taka sytuacja nie jest na rękę ani Amazonowi and Macmillanowi, bo jedni straciliby 1/6 swojej oferty a drudzy ważny kanał sprzedaży. Ostatecznie wygrał Amazon, bo będzie dostawał więcej pieniędzy z każdej sprzedaży może też wskazać palcem na Macmillana jako pazernego wydawcę.

    Kto tu tak naprawdę przegrywa? Ingram — największy dystrybutor książek na świecie (oraz back-end Amazona, ale to zupełnie inna historia), który przespał rozwój technologii. Zainwestowali dużo pieniędzy w Print on Demand (Amazon też) i będzie im trudno wejsć na rynek ebooków.

    Bezos to cwany lis, który tak jak Jobs zbudował swoją fortunę na inteligentnym wykorzystaniu nowych technologii ale też dobrze rozumie inne, bardziej przyziemne, potrzeby ludzi więc szykuje się ciekawa rozgrywka.

    It ain't over till the fat lady sings ;-)

  9. Jacku, oczywiście masz rację – nic dla Amazon nie jest jeszcze stracone. Informacja o zakupie firmy produkującej dotykowe ekrany potwierdza, że Amazon jest przygotowany na szybką reakcję. To świadczy bardzo dobrze o firmie.

    Mój wpis miał zaznaczyć jednak coś nieco innego – że dzięki wejściu Apple'a na rynek eksiążek, on dostanie porządnego kopa w górę. To jest to, o czym mówią wydawcy – przez 25 lat rynek e-druku nie rozwijał się tak szybko, jak za sprawą Apple'a w styczniu 2010 r. ruszył do przodu.

    Zamieszanie z Macmillan to jednak PRowa porażka Amazon. Oczywiście będzie Amazonowi coraz trudniej przepychać swoje sprawy z wydawcami, bo ci wiedzą, że mają alternatywę w postaci iPada i szybko rozwijającego się rynku. Dlatego też – jak wpisałem we wpisie – wg mojej oceny Amazon przespał szansę na poukładanie relacji z wydawcami na długie lata, przed tym jak pojawił się w świadomości konsumenckiej iPad…

  10. Oli mówi:

    Szkoda, że czytniki sony nie maja takiego supportu jak Kindle, bo czytnik maja niezle, może nie było by tak żle jakby Amazon zaczal udostepniac swoja e-ksiegarnie innym e czytnikom. Tak jak Stanza app dla iPhone'a. Druga sprawa, że dzieki iPadowi cały rynek sie jeszcze bardziej rozrusza i i zapowiadane ciagle kolorowy e-ink pojawi sie duzo wczesniej.

  11. Oli mówi:

    Tutaj jest ciekawy link z filmem jak dziala touchco: http://www.touchuserinterface.com/2010/02/aamzon-has-acquired-touchco-wow.html inne z YT zostały usuniete :) .

  12. @Przemek — zgadzam się z Tobą w 100%. Rynek epublikacji dostaje potężnego kopa. Czy do góry, czy w tyłek to się jeszcze okaże.

    Przyznam, że z lekkim niesmakiem oglądałem tą część ostatniego keynote, w której Jobs powiedział otwarcie, że idzie po biznes Amazona.

    Całą ciężką robotę, tj. oswajanie czytelnika masowego z publikacjami elektronicznymi odwaliły przez ostatnie 15 lat Adobe i Microsoft we współpracy z Amazon.com. Jeszcze kilka lat temu można było kupić w Amazon.com zabezpieczone DRM-em publikacje elektroniczne na Adobe Reader i Microsoft Reader. Sam kupowałem i nawet sobie chwaliłem bo nie płaciłęm za przesyłkę. Potem Amazon wprowadził Kindle. Apple i wydawcy przychodza na gotowe. Nie żeby to była dla Apple pierwszyzna, robią tak dość często z korzyścią dla wydawców (niekoniecznie twórców) i konsumentów.

    Przyznam, że nie rozumiem wydawców, bo tak zachowawczych, zacofanych technologicznie ludzi biznesu ze świecą szukać. A najbardziej dziwię się chyba Murdochowi, który sam przecież wywalił z Fleet Street starych pracowników razem z ich maszynami i wstawił na ich miejsce Macintoshe z Quarkiem. To była rewolucja. Dziś sam broni się przed kolejną. I chociaż zgodzę się z Tobą, że to jednak porażka PR, to nie jestem pewien czy Amazon.com mógł wcześniej cokolwiek zrobić ze względu na wieczny lęk wydawców o utratę dochodów i czytelników. A może też o obalenie mitu paru wskaźników zasięgu jakimi gazety posługują się sprzedając miejsce na reklamy? Na szczęście przegrali bitwę, ale jeszcze nie wojnę.

  13. A ja napiszę co o tym sądzi moja mama, 50 letnia aktywna nauczycielka.
    Pierwsza jej reakcja wyglądała "nie ma kamerki, przegrali" ale w miarę uświadomiania sobie co by taki iPad zdziałał w klasie i tutaj zadziwiła mnie oczywistą oczywistością pośrednio dotyczącą tego wpisu: "Przecież matryca w ipadzie pozwala na to, że to urządzenie może leżeć na biurku i patrząc nawet na niego pod ostrym kątem możemy spokojnie przepisać zadanie lub sporządzić notatki z zakreślonego palcem tekstu lub konkretnych linijek."

    Kontaktowałem się z ludźmi którzy już się zmacali z iPadem, ekran pozwala na naprawde komfortowe czytanie zawartości bez uciążliwego trzymania ipada pod odpowiednim kątem

    Świetne rozwiązanie gdy chcemy coś przeczytać patrząc na coś co się trzyma w dłoniach na kanapie, to zupełnie inny odbiór niż przy stole.

    Ale kierując się ku meritum, iPad jako e-book reader jest zaiste najzacniejszym produktem do tego przystosowanym jaki się pojawił. Boli mnie jednak to, że Apple zawsze nie daje wszystkiego co użytkownicy by chcieli, kamerka do skype, flash (chociaż tutaj ponoć Adobe nie wyrabia się lub nie chce im się robić tego na iOS (tak sobie nazywam iPhone/iPad OS) lub po prostu mają mały budżet na to i bardzo powoli im to idzie.

    Ja sam osobiście czekam na tego drugiego iPada, trafia w moje potrzeby ten produkt dosyć celnie ale brak kamerki z przodu czy GSM już mnie zniechęca do zainwestowania w ten niezwykły produkt.

  14. @Piotr — ale czy naprawdę masz ochotę zaglądać ludziom w dziurki w nosie? Zastanów się jak musiałbyś trzymać iPada żeby móc pokazać swoją twarz i jak długo dałbyś radę wytrzymać w takiej pozycji? Bardziej wygodne byłoby umieszczenie iPada na biurku na podstawce, ale tam wg. Apple masz już MacBooka albo iMaca…

  15. Przemek, widzę że w tym samym czasie piszemy o tym samym;-) ( http://bit.ly/9Gl1R5 – powody, dla których iPad sprawdzi się jako czytnik).

    Potencjał iPada jako czytnika nie leży według mnie w iBooks, który jako model zamknięty będzie rozwijał się dużo wolniej niż np. Google Editions. Potencjał leży w aplikacjach zewnętrznych – tych które już w AppStore są, i tych, które mam nadzieję się pojawią.

    Oby Jobs & Co nie próbowali w ramach akcji iBooks uber alles wykosić tego, co już mają. Jeśli ściągniemy trzy aplikacje Stanzę, Kindle for iPhone oraz B&N eReader, to iPad będzie jedynym urządzeniem na świecie z dostępem do konkurencyjnych księgarń (iPhone JUŻ jest). Do tego można dodać Txtr, który obsługiwać ma książki zabezpieczone DRM-em Adobe i lista wydłuża się o księgarnie Sony, Cool-era a i polskie Virtualo się załapie (i niech już wprowadzą ePub, bo na razie tylko pdf jest).
    Wszystko zależy od tego, co zrobi Apple. Myślę, że duża konkurencja z USA (Amazon, B&N)ma powody do zaniepokojenia, natomiast w gorę mogą się odbić:
    - dostawcy treści nie żyjący ze sprzedaży książek (np. Wattpad, zresztą już mają wersję aplikacji optymalizowaną pod iPada)
    - e-księgarnie specjalistyczne
    - e-księgarnie spoza Stanów
    Niech zgadnę – aplikację do AppStore jest łatwiej i taniej opracować niż opracować lub kupić e-papierowe urządzenie z Tajwanu.

  16. A, jakby ktoś chciał zobaczyć porównanie wielkości iPada i Kindle DX, to jest tutaj: http://bit.ly/a1vmZs

  17. @nizejpodpisany — ta bonanza może nie wypalić jeżeli Apple zdecyduje się wybrać opcję odpalenia bomby nuklearnej w postaci klauzuli z umowy deweloperskiej o zakazie powielania funkcji dostępnych w oprogramowaniu podstawowym iPada. Skorzystali z tej klauzuli już wcześniej w przypadku aplikacji na iPhone. Wszystkie aplikacje o których piszesz w pewnym sensie duplikują funkcjonalność iBooks. Jeżeli teraz zrobią to samo, Stanza i reszta mogą zniknąć w iTunes App Store. Zresztą, deweloper Stanzy został zmuszony do usunięcia funkcji synchronizacji biblioteki przez USB. A właścicielem Stanzy jest Amazon…

  18. Oli mówi:

    @Jacku to o ile w iPhonie nie widze sensu to jeżeli Apple wprowadzi restrykcje to takie takie rzeczy jak Cydia odzyja od nowa. Prócz funkcji multimedialnych, widze iPada jako pierwszy uniwersalny wieloplatformowy czytnik ksiązek. to jest przyszłą siłą iPad'a.

  19. @Jacek Arytmiak – doskonale sobie z tego zdaje sprawę, wyciągną papierek o duplikowaniu funkcji i zrobi się iPasztet.
    Z drugiej strony Apple powinien zdawać sobie sprawę, że wkurzą swoimi decyzjami tych parę milionów ludzi, którzy w tej chwili korzystają z aplikacji książkowych. Generalnie zakładam, że walka o dominację odbędzie się w USA. Tzw. reszta świata powinna być dużo spokojniejsza.
    Najlogiczniej ze strony Apple byłoby zostawić istniejące aplikacje w spokoju, a wyposażyć iBooks w funkcje, których nie mają.

  20. Piotr Poletajew mówi:

    A ja napiszę co o tym sądzi moja mama, 50 letnia aktywna nauczycielka.
    Pierwsza jej reakcja wyglądała "nie ma kamerki, przegrali" ale w miarę uświadomiania sobie co by taki iPad zdziałał w klasie i tutaj zadziwiła mnie oczywistą oczywistością pośrednio dotyczącą tego wpisu: "Przecież matryca w ipadzie pozwala na to, że to urządzenie może leżeć na biurku i patrząc nawet na niego pod ostrym kątem możemy spokojnie przepisać zadanie lub sporządzić notatki z zakreślonego palcem tekstu lub konkretnych linijek."

    Kontaktowałem się z ludźmi którzy już się zmacali z iPadem, ekran pozwala na naprawde komfortowe czytanie zawartości bez uciążliwego trzymania ipada pod odpowiednim kątem

    Świetne rozwiązanie gdy chcemy coś przeczytać patrząc na coś co się trzyma w dłoniach na kanapie, to zupełnie inny odbiór niż przy stole.

    Ale kierując się ku meritum, iPad jako e-book reader jest zaiste najzacniejszym produktem do tego przystosowanym jaki się pojawił. Boli mnie jednak to, że Apple zawsze nie daje wszystkiego co użytkownicy by chcieli, kamerka do skype, flash (chociaż tutaj ponoć Adobe nie wyrabia się lub nie chce im się robić tego na iOS (tak sobie nazywam iPhone/iPad OS) lub po prostu mają mały budżet na to i bardzo powoli im to idzie.

    Ja sam osobiście czekam na tego drugiego iPada, trafia w moje potrzeby ten produkt dosyć celnie ale brak kamerki z przodu czy GSM już mnie zniechęca do zainwestowania w ten niezwykły produkt.

Leave a Reply

A Google na to: mylisz się Steve!

Google szybko odpowiedział na zaczepki Steve’a Jobsa podczas wczorajszej konferencji, kiedy szef Apple’a ironizował, że podając liczbę aktywowanych smartfonów z Androidem (przyp. red. – 200 tys. dziennie), Google wliczał w (czytaj dalej...)

Google Wave może nie żyć, lecz to nie oznacza, że nie żyje

Google Wave może być oficjalnie w stanie śmierci klinicznej, ale tak jak Google obiecał, jego nowe wcielenia pojawiają się tu i ówdzie w innych produktach Google’a. Na pierwszy rzut fragmenty (czytaj dalej...)

Dlaczego iPhone 4 jest taki drogi? – pyta Michał Młynarczyk w tekście na gazeta.pl

Nawet podpisując dwuletnią umowę z operatorem za iPhone 4 rzadko kiedy zapłacimy mniej niż 1000 zł. Bez umowy smartfon Apple jest jeszcze droższy – może kosztować nawet 4500 zł. Skąd (czytaj dalej...)

7 smartfonów z Windows Phone 7 potwierdzonych

Premiera bardzo oczekiwanego i obiecującego mobilnego systemu operacyjnego Microsoftu – Windows Phone 7 – już całkiem niedługo. Microsoft przygotował gigantyczny budżet sięgający okrągłych 500 mln dolarów na promocję produktu, który (czytaj dalej...)




Grafika: STUDIO PROJEKTOWE MARIA ZIELIŃSKA
Kodowanie: